<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do Jacek Wiśniewski	</title>
	<atom:link href="https://jacekwisniewski.com.pl/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://jacekwisniewski.com.pl</link>
	<description>Autentyczne refleksje o życiu.Moim życiu.Bez filtrów i udawania.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 30 Aug 2026 15:28:36 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1.1</generator>
	<item>
		<title>
		Skomentuj Drzewo, które postanowiłem posadzić sam, którego autorem jest Bożenka		</title>
		<link>https://jacekwisniewski.com.pl/drzewo-ktore-postanowilem-posadzic-sam/#comment-4</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bożenka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2026 15:28:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://jacekwisniewski.com.pl/?p=102#comment-4</guid>

					<description><![CDATA[Przeczytałem Twój tekst i chyba najbardziej mnie poruszył ze wszystkich, które dotychczas tutaj publikowałeś… długo też zbierałam się z komentarzem... To, co uderza mnie w Twoim wyznaniu najmocniej, to ogromna siła człowieka, który przez całe życie musiał funkcjonować obok najważniejszej, najbliższej teoretycznie osoby, która w rzeczywistości bliską nigdy nie była…
Czuję w Twoich słowach ogromny, wręcz fizyczny ból zakorzeniony w tej relacji. To ból dziecka, które zamiast bezwarunkowej miłości dostało lekcję użyteczności, i ból dorosłego, który przez lata próbował zasłużyć na swoje miejsce przy kimś, kto był … obojętny, nieczuły? 

Przedstawiłeś wspaniałe, ale też niezwykle bolesne wyzwania, z którymi przyszło Ci się mierzyć – odcinanie pokoleniowego długu i budowanie własnego drzewa od zera wymaga tytanicznej pracy emocjonalnej.

Twoja puenta to najpiękniejszy dowód na to, że z braku można stworzyć potężną wartość. Zamiast przekazać ranę dalej, przekułeś ją w tarczę dla swoich dzieci. Twoje „jestem” to najwspanialsze, co mogłeś im podarować.

– Twoja duchowa siostra 🐸]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytałem Twój tekst i chyba najbardziej mnie poruszył ze wszystkich, które dotychczas tutaj publikowałeś… długo też zbierałam się z komentarzem&#8230; To, co uderza mnie w Twoim wyznaniu najmocniej, to ogromna siła człowieka, który przez całe życie musiał funkcjonować obok najważniejszej, najbliższej teoretycznie osoby, która w rzeczywistości bliską nigdy nie była…<br />
Czuję w Twoich słowach ogromny, wręcz fizyczny ból zakorzeniony w tej relacji. To ból dziecka, które zamiast bezwarunkowej miłości dostało lekcję użyteczności, i ból dorosłego, który przez lata próbował zasłużyć na swoje miejsce przy kimś, kto był … obojętny, nieczuły? </p>
<p>Przedstawiłeś wspaniałe, ale też niezwykle bolesne wyzwania, z którymi przyszło Ci się mierzyć – odcinanie pokoleniowego długu i budowanie własnego drzewa od zera wymaga tytanicznej pracy emocjonalnej.</p>
<p>Twoja puenta to najpiękniejszy dowód na to, że z braku można stworzyć potężną wartość. Zamiast przekazać ranę dalej, przekułeś ją w tarczę dla swoich dzieci. Twoje „jestem” to najwspanialsze, co mogłeś im podarować.</p>
<p>– Twoja duchowa siostra 🐸</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Skomentuj Nie wszystko, co kiedyś mnie chroniło, służy mi dzisiaj, którego autorem jest Bożenka		</title>
		<link>https://jacekwisniewski.com.pl/nie-wszystko-co-kiedys-mnie-chronilo-sluzy-mi-dzisiaj/#comment-3</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bożenka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2026 14:58:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://jacekwisniewski.com.pl/?p=121#comment-3</guid>

					<description><![CDATA[Czasami trafia się na słowa, które działają jak hamulec bezpieczeństwa w rozpędzonym pociągu codzienności. Słowa, które zmuszają do zatrzymania się i zadania sobie tego jednego, najważniejszego pytania: „czym tak naprawdę jest moje życie?”.

Przeczytałam niezwykle poruszający, surowy i odważny tekst człowieka, który postanowił połączyć wszystkie kropki swojej przeszłości. Napisałeś o trudnym dzieciństwie, samotności w kabinie ciężarówki, walce z nałogiem i chorobie, która przewartościowała jego czas… Ale przede wszystkim napisałeś o czymś, co dotyka każdego z nas – o odróżnianiu życiowej siły od zbroi, którą zakładamy, by przetrwać!

Tym tekstem pozostawiasz we mnie ślad i skłaniasz do głębokiej refleksji nad tym, jak wielkiej odwagi wymaga szczerość wobec samego siebie.

Stanąć twarzą w twarz z własną przeszłością – bez ubarwiania, bez szukania tanich usprawiedliwień i bez zrzucania winy na innych – to tytaniczna praca. Łatwo jest schować się za stwierdzeniem „taki już jestem” i powielać schematy wyniesione z domu. O wiele trudniej jest dorosnąć do momentu, w którym mówisz: „To, przez co przeszedłem, ukształtowało moją zbroję. Ale dzisiaj ta zbroja już mi nie służy. Dzisiaj staje się moim ciężarem”. 

Najbardziej poruszyło mnie to, że – mimo trudnego startu i potknięć po drodze – nie poddałeś się złu ani zgorzknieniu. Podjąłeś walkę o siebie. Pokazałeś, że dojrzałość to nie moment, w którym znamy już wszystkie odpowiedzi. Dojrzałość to odwaga, by żyć z pytaniami.

Często wydaje nam się, że w pewnym wieku wszystko powinno być już poukładane. Że przychodzi moment, w którym wyzwania się kończą. To iluzja. Życie nie zwalnia tempa. Kolejne trudne chwile – rodzinne, osobiste, zdrowotne – spadają na nas bez ostrzeżenia.
Jednak prawdziwą inspiracją jest patrzeć na kogoś, kto pomimo upływu lat i kolejnych kryzysów, nie wraca do dawnych, bezpiecznych, ale toksycznych kryjówek. Kto uczy się odczytywać sygnały od losu na nowo i z podniesioną głową, krok po kroku, zdejmuje zbroję, by zawalczyć o prawdziwe, bliskie relacje. Odrzuca samotność, która kiedyś była synonimem bezpieczeństwa, a dziś mogłaby stać się więzieniem.

Nie mamy wpływu na to, jak zaczyna się nasza historia. Nie wybieramy domu, w którym dorastamy, ani kart, jakie na starcie rozdaje nam los. Często jako dzieci musimy żyć z konsekwencjami decyzji dorosłych.
Ale dopóki oddychamy, mamy pełny wpływ na to, jak ta historia potoczy się dalej. 

Nigdy nie jest za późno, aby przejrzeć swój życiowy bagaż. Sprawdzić, co jest naszą autentyczną siłą, a co jedynie starym pancerzem, który odcina nas od świata i ludzi. Miejmy w sobie tę samą odwagę, by nie szukać winnych, ale zacząć zadawać sobie właściwe pytania. Bo pióro do napisania kolejnego rozdziału trzymamy tylko my sami.

Napisałeś piękny, niezwykle osobisty tekst dojrzałego i mądrego człowieka.
Te słowa zostaną ze mną na bardzo długo i czekam na książkę.

- Twoja duchowa siostra 🐸]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami trafia się na słowa, które działają jak hamulec bezpieczeństwa w rozpędzonym pociągu codzienności. Słowa, które zmuszają do zatrzymania się i zadania sobie tego jednego, najważniejszego pytania: „czym tak naprawdę jest moje życie?”.</p>
<p>Przeczytałam niezwykle poruszający, surowy i odważny tekst człowieka, który postanowił połączyć wszystkie kropki swojej przeszłości. Napisałeś o trudnym dzieciństwie, samotności w kabinie ciężarówki, walce z nałogiem i chorobie, która przewartościowała jego czas… Ale przede wszystkim napisałeś o czymś, co dotyka każdego z nas – o odróżnianiu życiowej siły od zbroi, którą zakładamy, by przetrwać!</p>
<p>Tym tekstem pozostawiasz we mnie ślad i skłaniasz do głębokiej refleksji nad tym, jak wielkiej odwagi wymaga szczerość wobec samego siebie.</p>
<p>Stanąć twarzą w twarz z własną przeszłością – bez ubarwiania, bez szukania tanich usprawiedliwień i bez zrzucania winy na innych – to tytaniczna praca. Łatwo jest schować się za stwierdzeniem „taki już jestem” i powielać schematy wyniesione z domu. O wiele trudniej jest dorosnąć do momentu, w którym mówisz: „To, przez co przeszedłem, ukształtowało moją zbroję. Ale dzisiaj ta zbroja już mi nie służy. Dzisiaj staje się moim ciężarem”. </p>
<p>Najbardziej poruszyło mnie to, że – mimo trudnego startu i potknięć po drodze – nie poddałeś się złu ani zgorzknieniu. Podjąłeś walkę o siebie. Pokazałeś, że dojrzałość to nie moment, w którym znamy już wszystkie odpowiedzi. Dojrzałość to odwaga, by żyć z pytaniami.</p>
<p>Często wydaje nam się, że w pewnym wieku wszystko powinno być już poukładane. Że przychodzi moment, w którym wyzwania się kończą. To iluzja. Życie nie zwalnia tempa. Kolejne trudne chwile – rodzinne, osobiste, zdrowotne – spadają na nas bez ostrzeżenia.<br />
Jednak prawdziwą inspiracją jest patrzeć na kogoś, kto pomimo upływu lat i kolejnych kryzysów, nie wraca do dawnych, bezpiecznych, ale toksycznych kryjówek. Kto uczy się odczytywać sygnały od losu na nowo i z podniesioną głową, krok po kroku, zdejmuje zbroję, by zawalczyć o prawdziwe, bliskie relacje. Odrzuca samotność, która kiedyś była synonimem bezpieczeństwa, a dziś mogłaby stać się więzieniem.</p>
<p>Nie mamy wpływu na to, jak zaczyna się nasza historia. Nie wybieramy domu, w którym dorastamy, ani kart, jakie na starcie rozdaje nam los. Często jako dzieci musimy żyć z konsekwencjami decyzji dorosłych.<br />
Ale dopóki oddychamy, mamy pełny wpływ na to, jak ta historia potoczy się dalej. </p>
<p>Nigdy nie jest za późno, aby przejrzeć swój życiowy bagaż. Sprawdzić, co jest naszą autentyczną siłą, a co jedynie starym pancerzem, który odcina nas od świata i ludzi. Miejmy w sobie tę samą odwagę, by nie szukać winnych, ale zacząć zadawać sobie właściwe pytania. Bo pióro do napisania kolejnego rozdziału trzymamy tylko my sami.</p>
<p>Napisałeś piękny, niezwykle osobisty tekst dojrzałego i mądrego człowieka.<br />
Te słowa zostaną ze mną na bardzo długo i czekam na książkę.</p>
<p>&#8211; Twoja duchowa siostra 🐸</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Skomentuj Obojętność – cicha choroba naszych czasów, którego autorem jest Bożenka		</title>
		<link>https://jacekwisniewski.com.pl/obojetnosc-cicha-choroba-naszych-czasow/#comment-2</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bożenka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2026 04:59:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://jacekwisniewski.com.pl/?p=88#comment-2</guid>

					<description><![CDATA[Nie wiem, czy to ze względu na „szybkie czasy” w jakich żyjemy, czy na obfitość wszystkiego – teraz w mediach społecznościowych jesteśmy na każdym kroku zasypywani przeróżnymi informacjami i obrazkami – przewijamy, nie zatrzymujemy się bo wszystko wydaje się być takie same. Z jednej strony „granie na emocjach” to jeden ze sposobów aby się „u kogoś” na dłużej zatrzymać a z drugiej „te emocje” stały się czymś na co dzisiaj rzadko zwracamy uwagę. Dlatego często bezrefleksyjnie „przewijamy dalej”… Życie pokazywane w mediach społecznościowych zobojętniało. Nie dlatego, że człowiek jest obojętny ale dlatego, że jest tego dużo i każdy coś chce. Każdy, chce zwrócić swoją uwagę. Jedni na siebie. Inni na innych. Każdy na coś bardziej lub mniej ważnego dla niego. Wszystko stało się jednolite. 
Ekran stał się lustrem przez które widzimy świat pokazywany przez innych i jednocześnie obnaża kim jestem. To, na czym skupiam swoją uwagę często pokazuje jaką osobą jestem, co przeżyłam, co mnie interesuje, jak bardzo potrafię z tego ogromu medialnego chaosu przesiać i w pośpiechu życia - zauważyć inne życie. Skupić się na małych gestach. Nie bać się pokazać, że nie jestem obojętna. Że dostrzegam. Czuję podobnie. Podaję rękę. Wspieram. Nie boję się mówić swoim głosem. Nie boję się być empatą. 

Wszystkiego dobrego :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, czy to ze względu na „szybkie czasy” w jakich żyjemy, czy na obfitość wszystkiego – teraz w mediach społecznościowych jesteśmy na każdym kroku zasypywani przeróżnymi informacjami i obrazkami – przewijamy, nie zatrzymujemy się bo wszystko wydaje się być takie same. Z jednej strony „granie na emocjach” to jeden ze sposobów aby się „u kogoś” na dłużej zatrzymać a z drugiej „te emocje” stały się czymś na co dzisiaj rzadko zwracamy uwagę. Dlatego często bezrefleksyjnie „przewijamy dalej”… Życie pokazywane w mediach społecznościowych zobojętniało. Nie dlatego, że człowiek jest obojętny ale dlatego, że jest tego dużo i każdy coś chce. Każdy, chce zwrócić swoją uwagę. Jedni na siebie. Inni na innych. Każdy na coś bardziej lub mniej ważnego dla niego. Wszystko stało się jednolite.<br />
Ekran stał się lustrem przez które widzimy świat pokazywany przez innych i jednocześnie obnaża kim jestem. To, na czym skupiam swoją uwagę często pokazuje jaką osobą jestem, co przeżyłam, co mnie interesuje, jak bardzo potrafię z tego ogromu medialnego chaosu przesiać i w pośpiechu życia &#8211; zauważyć inne życie. Skupić się na małych gestach. Nie bać się pokazać, że nie jestem obojętna. Że dostrzegam. Czuję podobnie. Podaję rękę. Wspieram. Nie boję się mówić swoim głosem. Nie boję się być empatą. </p>
<p>Wszystkiego dobrego 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
